czwartek, 8 września 2016

Wreszcie

Wreszcie po wielu perturbacjach. MAM. Dostałam w czerwcu swoja Brygidkę.
Brygidka miała przygód co niemiara, najpierw Marysia uznała że jest za mała, potem okazało się że nie mamy dokładnie takiego samego materiału na pasek,  potem była przeprowadzka, potem było szukanie zaginionych i w tym roku na Turniej na Marcińskiej Górze w Tarnowie pojechałam z brygidka w proszku.
No i w niedziele z nudów pozszywałam ją (kołowrotek nie mój). Brygidka została wiec pierwszy raz założona na Grunwaldzie właśnie.

środa, 22 lipca 2015

Gadanie o źródłach

Będę marudzić. Strasznie marudzić. O doborze źródeł będę marudzić.
Robiąc rekonstrukcje opieramy się zwykle na jakichś materiałach źródłowych, najwyższą jakość mają oczywiście zachowane oryginały takie jak ciuchy z Herjolfsnes, buty z Opola czy napierśnik z Churburga. Następnie mamy ikonografię czyli obrazy, rzeźby, freski a na samym końcu zapiski służące zwykle za uzupełnienie informacji z dwóch pierwszych źródeł. O ile oryginały, jeśli nie zostały w 19 wieku "poprawione" przez ówczesnych muzealników są bezsporne. o tyle interpretacja ikonografii bywa czasem kontrowersyjna. W zależności bowiem od poglądu osoby patrzącej na tym samym fresku może być tunika z Bocksten i ubogie wąskie robe. Ale nie na to będę marudzić, bo o interpretacjach się dyskutuje i próbuje przekonać zwolenników innych teorii, z różnym skutkiem ale zawsze można próbować.
 Zauważyłam bowiem pewna dosyć rzadką chorobę (niezależną od wieku) ktoś "wymyśla" sobie coś mocno niepoprawnego a potem podaje jako źródło jakiś bardzo egzotyczny manuskrypt bądź publikację. Zwykle taka osoba liczy na to że ktoś kto się"przyczepi" nie będzie miał chęci sprawdzenia co naprawdę mówi podana ikonografia. Czasem jednak trafia na osobę która sprawdza. Miałam tego kilka mniej lub bardziej spektakularnych przypadków. Trzy pamiętam szczególnie bo druga strona była nieprzemakalna na udowodnienie że nie ma racji

1 przypadek człowiek który twierdził ze w Letopisie Radziwiłowskim jest ikonograficzny dowód na wikińskie ciuchy na początku 15 wieku. Znam letopis i wiem ze czegokolwiek by nie powiedzieć o jakości tego manuskryptu, akurat wikingów to tam nie uświadczysz

2 przypadek pewien pan który nosił (niezbyt zresztą poprawnie wykonany) XVII wieczny węgierski kaftan będąc oryginalnie wydatowanym (swoim zdaniem) na XIII wiek. Podał jako źródło Liber ad honorem Augusti manuskrypt z połowy XII wieku wykonany we Włoszech w stylu bizantyjskim, posunął się nawet do podania strony na której ma źródłowy obrazek (nie było na tej stronie niczego podobnego tak jak w całym manuskrypcie)

3 przypadek pewna kobietka która wybrała sobie 19 wieczną pocztówkę jako źródło na wczesno-piętnastowieczną  sukienkę

Nie twierdze że jestem nieomylna, wiele razy udowodniono mi ze nie mam racji, jak choćby z krojem tyłka w nogawicach czy konkretnymi rękawami w robe, ale ja w przeciwieństwie do osób o których pisałam powyżej staram się nie zapierać zadnimi łapami. I kiedy wybieram sobie manuskrypt na którym się opieram to znam go choć trochę i wiem jakie było jego datowanie. Bo inaczej zbłaźnienie się jest bardzo prawdopodobne.

ps. źródła pisane maja pewną wadę, polegającą na tym ze nasi przodkowie nie stosowali naszej współczesnej terminologi, choćby słynne gdzieniegdzie stwierdzenie "Miecz to jest kord alboli tasak"

niedziela, 21 czerwca 2015

Turniejowe prezenty

Niestety nie ja dostałam, postanowiłam (a dokładnie postanowiłyśmy) tylko je  komuś dać. A konkretnie uczestnikom Turnieju Miecza Długiego na tegorocznym Grunwaldzie. Upominki od pracowni otrzymają Damy z Loży Dam i wszyscy  trzej zwycięzcy.
Loża Dam otrzyma ręcznie robione przez Ewelinę mydełka




  w ślicznych ręcznie uszytych przez Marysię torebeczkach (ja tylko farbowałam na nie tkaninę i robiłam jedwabne sznureczki). Torebki będą miały różne kolory.  

Kolejne kolory

Trzej zwycięzcy otrzymają wykonane w pełni historycznie lniane ręczniczki. Większych i młodszych braci tego maleństwa

Te ręczniczki tkwią jeszcze na krosnach wiec na razie zdjęć nie będzie. Jak zdejmę z krosien to pokaże zdjęcia.

ps. żeby zobaczyć mniej historyczne dzieła pracowni zajrzyj tutaj


niedziela, 31 maja 2015

Torba

Dawno się nie odzywałam, ale do zeszłego tygodnia nic mnie nie wkurzył wystarczająco mocno żeby chciało mi się coś napisać. To co wkurzyło postaram się jakoś  ogarnąć w osobny post, ale dzięki temu wkurzeniu zorientowałam się, że nie pokazałam jeszcze swojej najnowsze zdobyczy rekonstrukcyjnej.
Pierwsze to ręczniczek, tkany jak te oryginalne średniowieczne splotem diamentowym. Wersja najprostsza, bez wzorków robionych bawełnianą niebieską przędza o z krótkimi frędzlami. Długość 34 cm szerokość 28 cm.

A drugie to uszyta z utkanych na moich krosnach lnów torba, tu można poczytać o tkaninach  torba szyta ręcznie cienkim lnem koronkarskim.  

środa, 24 września 2014

O metrażu

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad jedną  kwestią, słyszę czasem rozmawiając z osobami odtwarzającymi różne klasy społeczne że ten czy inny krój sukni czy wierzchu był droższy czy tańszy bo schodziło na niego ileś tam materiału. Często dostaje się w tych dyskusjach sukni z Uppsali która ma być potwornie tkaninożerna. Mocno mnie to zastanawiało bo przy tkaninie o szerokości 1,5 metra czy 1,4 metra praktycznie nie zauważyłam różnic. Ale może były przy węższych tkaninach? Z pomocą w stwierdzeniu przyszły mi dwa źródła, jednym była strona firmy Durant Textiles drugim zaś książka "Medieval Garments Reconstructed" do której mam dostęp. Pod rozważanie weźmiemy nieszczęsna królową Małgorzatę i  wykopaliska z  Herjolfsnes bo o tych mamy dane na temat metrażu zużywanego na suknię (i tych trzech typów sukni używa się najczęściej). Zacznijmy od królowej Małgorzaty. Suknia szyta była z tkaniny o szerokości 60 cm, z wyliczeń firmy która robiła jej replikę wyszło że oryginalnie potrzebne było 10,75 metra (musicie niestety wierzyć mi na słowo bo nie ma w tym momencie dostępu do artykułu o tej sukni). Jest to ilość dla nas porażająca, ale należy zwrócić uwagę na to że tkanina miała TYLKO 60 cm szerokości (źródła podają że standardowe tkaniny z tego okresu to 80-100 cm szerokości), dodatkowo tkanina była wzorzysta i przy łączeniu pasów należało ułożyć ja w taki sposób żeby wzór się zgadał. No i cała suknia miała 146 cm długości (moja sukienka mam 132 cm długości). To że uszyto ją z 60 cm tkaniny nieco utrudnia porównanie z grenlandzkimi wykopaliskami które szyte były z tkanin o szerokości 80 cm. Samej sukni Małgorzaty nie odważyłabym się przeliczać bo nie jest zachowana w całości,  mogę natomiast zrobić to z własna sukienką szyta z tego wzoru. Suknia ma długość 132 cm szerokości na dole spódnicy 320 (co daje 80 cm na panel) i do tego rękawy 46 cm. Bez kombinowania sztukowania i układając po prostu na materiale uzyskujemy 5,84 metra. Mając tę wartość możemy porównać ją z danymi pochodzącymi z Grenlandii. W książce mamy podane ilości tkaniny o szerokości 80 cm która schodzi na dane ciuszki, również rozłożone w sposób swobodny, bez sztukowań i oszczędzania, które w oryginałach występowało. I tak na suknię z grobowca 38 czyli 10 klinówka potrzeba 5,79 metra. Na suknię z grobowca 39 czyli 6 klinówkę potrzeba 5,81 metra materiału. Oczywiście w wszystkich trzech przypadkach rozważam nieekonomiczne ułożenie na tkaninie (bo takie pokazują w wykrojach autorzy "Medieval garment..."), takie które daje dużo ścinków. Rozkładając ściślej i planując można zaoszczędzić około metra, półtora.
Jak widać z kalkulacji każda z sukienek potrzebowała mniej więcej takiego samego metrażu tkaniny do jej uszycia. Skąd wiec niechęć do kroju królowej Małgorzaty jako wymagającego dużo materiału? Podejrzewam że odstrasza nazwa, no bo to suknia królowej. Bo MUSIAŁA być droga, i owszem była, wykonana z drogiego i luksusowego materiału, ale krój miała wręcz pospolity, taki jak w ikonografii z tego okresu pojawia się często i na wszystkich warstwach społecznych. Tylko 4 ciecia pozwalają zachować maksymalną ilość wzoru w stanie nienaruszonym i zapewniają mu dobre ułożenie, przy 10 klinówce suknia z tak wzorzystego materiału wyglądałaby podejrzewam bardzo brzydko, choć miałaby imponujący obwód spódnicy. 

środa, 17 września 2014

Królowa Małgorzata

Sukienką się chciałam pochwalić. Dwa lata ma wiec już całkiem wiekowa jak na odzież. Zacznijmy od źródeł.
Postanowiłam użyć kroju którego jeszcze wtedy nie tknęliśmy czyli sukni królowej Małgorzaty.
Oryginalnie wykonana z jedwabiu ze złotogłowiem. Na zdjęciu jest rekonstrukcja sukni wykonana z zrekonstruowanej tkaniny. Poza rękawami które się nie zachowały w całości i o ich konstrukcji niewiele wiadomo (w rekonstrukcji oparto się na ikonografii) suknia ma bardzo prosty krój. 

Na swoje potrzeby zrezygnowałam z trenu wiec przód i tył mają poniżej pasa mniej więcej ten sam kształt. Zastosowałam też wąskie rękawy z guziczkami, takie jak ma pani na tym nagrobku
Nie wiem czy pani Katarzyna Mortimer miała w swoich rękawach klin, ja mam. 

Guziczki cynowe (czysta cyna) odlewane przez nas w formie gipsowej.
Sznurowanie z przodu użyte razem z guziczkami oparte na pokazanej wcześniej pani Mortimer. Suknia w całości na obiekcie wygląda tak

Szyta z tkaniny wełnianej jasno niebieskie o splocie skośnym. Szyta ręcznie, wykańczana ręcznie. Pod guziki i sznurowanie wszyta dodatkowa warstwa lnu dla zabezpieczenia przed wyciąganiem.
Ze względu na to że ciuch był szyty z tkaniny, wiec nie folowanego materiału trzeba było bardzo dokładnie zabezpieczyć szwy
Zdjęcie rekonstrukcjii sukni pochodiz stąd
O samej sukni można też poczytać tu  
Odrys kroju sukni wziął się stąd
Nagrobek należy do Thomasa de Beauchamp and his wife Katheriny Mortimer, hrabiego i hrabiny Warwick około 1370–1375

 
ps. z suknią Małgorzaty wiąże się pewien drobny problem, została ona w sposób nieco prowizoryczny zmniejszona na kogoś drobniejszego niż jej pierwotna właścicielka. Dosyć ciekawie i całkiem prawdopodobnie tłumaczone jest to w artykule firmy Durán Textiles która również wykonała rekonstrukcję tej sukni (ta wersja wykonana była z drukowanego jedwabiu). W artykule dotyczącym sukni autor sugeruje że została ona zmniejszona na osobę która odgrywała zmarłą Królowa w trakcie jej pogrzebu. Jest to z tego co wiem całkiem prawdopodobne.


piątek, 5 września 2014

Kaptury

Dziś jeszcze handlowo, tym razem kaptury. Obiecuje że w najbliższym czasie będę publikować tylko narzekania.  Ale dziś jeszcze będzie o rekonstrukcji dla pieniędzy.




Trzy z kapturków są szyte ręcznie, czwarty niebieski jest szyty maszynowo i wykończony ręcznie, również niebieski jest jedynym którego nie farbowałam naturalnie. Zacznijmy wiec od tego niebieskiego odstępcy, szyty maszynowo, z sukna blado błękitnego, z jaśniejsza podszewka, szyty na wzór kapturów z Biblii Maciejowskiego, typowo XIII wieczny. Zielony i czerwono brązowy to kaptury oparte na wykroju z "Medieval Garments Reconstructed", grobowiec 77 (numer muzealny D10606). Ten kaptur ma bardzo fikuśne wszycie ogonka, nie przyszywa się go do kaptura tylko wszywa w wycięcie, efekt taki daje się czasem dostrzec w ikonografii, poszukam może znajdę taki przykład. Ostatni czerwony kapturek z długim ogonkiem to damski otwarty, oparty na kapturze z Londynu i ikonografii ze względu na to że sukno było dosyć cienkie i z jednej warstwy wyglądałby jak szmata uszyty jest z dwu warstw wełny. Zielony kaptur farbowany jest liściem brzozowym, czerwony damski marzanną w niższej temperaturze, zaś brązowo czerwony marzanną gotowana

niebieski kaptur kosztuje 70 zł
kaptury z  Herjolfsnes 140 zł za sztukę 
kaptur damski 100 zł