środa, 27 marca 2013
Crude orcish needlecase
Skórzany igielnik chodził za mną już od dawna, więc wziąłem trochę skrawków skóry i uszyłem prototyp. Jakby się ktoś pytał - 4mm skóra jest za gruba, do tego szyłem na szybko i niezbyt starannie, igielnik wygląda więc więc jak uszyty przez Robinsona Crusoe i to w pośpiechu (że pozwolę sobie sparafrazować K. O. Borchardta). Oto on, orkowy igielnik grozy:
piątek, 15 marca 2013
Rozmówki nie kontrolowane
Miała ostatnio rozmówkę
którą muszę się z wami podzielić. Dotyczyła ona jakżeby
inaczej ubierania się historycznie w warstwy. Zaczęło się od tego
że ktoś w takcie rozmowy rzucił tekstem że przecież w
średniowieczu było zimniej wiec normalne że ubierali się grubiej,
zapytałam tę osobę -jak to było zimniej?- popatrzył na mnie z
wyższością i powiedział
-No mała epoka
lodowcowa.- Nawet się nie roześmiałam bo szkoda mi było herbaty.
A potem pokiwałam głowa i zapytałam
-Czy uważasz że różnica
pomiędzy 10 a 11 stopni jest duża?-. Popatrzył na mnie jak na
idiotkę
-To jeden stopień tylko-
odpowiedział, pokiwałam głową.
-No właśnie jedne
stopień. O tyle spadła temperatura w okresie minimum małej epoki
lodowcowej- skończyłam. Najbardziej pikantnym szczegółem tego
jest informacja która przypomniała mi się już po zakończeniu
spotkania. Minimum małej epoki lodowcowej przypadało na lata
pomiędzy 1570-1900
poniedziałek, 10 grudnia 2012
Lengberg
No dobra czas na tego jeża. Napisali o tym chyba wszyscy. Wiec czas żeby mój leniwy tyłek ruszył się do tego tematu. Nie będę poruszała najczęstszych tematów. Nie zabiorę głosu w dyskusji czy znalezione w tym śmietniku majtki są damskie czy męskie.
Mądrzejsi ode mnie zabierali głos, dla mnie ważniejsze jest co innego. Bielizna tego typu pojawia się w ikonografii z końca 15 wieku, miło zobaczyć potwierdzenie jej istnienia. O staniku jego datowaniu i wykrojach nie będę się również wypowiadać. Inni zrobili to lepiej i dokładniej:
Stanik1, Stanik2, Stanik3, Stanik4,
Zwłaszcza ładnie o historii, ikonografii i źródłach pisanych opowiedziała Isis z z Medieval Silkwork
1, 2, 3
To na co zwrócę uwagę i co naprawdę było dla kostiumologów odkryciem to koronki. Dla nas żadne cudo, koronka w bieliźnie to norma, ale koronki które zostały użyte w Lenebergowych "stanikach" są unikalne, to najstarsze koronki typu punto in air. Znalezisko to przesuwa czas i miejsce odkrycia tego typu koronki.
A teraz to na co chciałbym zwrócić szczególna uwagę
Panie panowie!! Oto saczek, konstrukcja w miarę widoczna.
A teraz moja wisienka na tym torcie,
podszewka z sukni, oryginał był z błękitnej wełny, jej resztki widać na zachowanej podszewce. I właśnie ta podszewka jest wisienką, warto zwrócić uwagę na okolice biustu w tej sukni. Myślę że nieźle dopełniało to kształtowanie biustu rozpoczętego przez "staniki", a przypadku nieco mniejszych gabarytów właścicielki mogło go w pełni zastąpić.
Mądrzejsi ode mnie zabierali głos, dla mnie ważniejsze jest co innego. Bielizna tego typu pojawia się w ikonografii z końca 15 wieku, miło zobaczyć potwierdzenie jej istnienia. O staniku jego datowaniu i wykrojach nie będę się również wypowiadać. Inni zrobili to lepiej i dokładniej:
Stanik1, Stanik2, Stanik3, Stanik4,
Zwłaszcza ładnie o historii, ikonografii i źródłach pisanych opowiedziała Isis z z Medieval Silkwork
1, 2, 3
To na co zwrócę uwagę i co naprawdę było dla kostiumologów odkryciem to koronki. Dla nas żadne cudo, koronka w bieliźnie to norma, ale koronki które zostały użyte w Lenebergowych "stanikach" są unikalne, to najstarsze koronki typu punto in air. Znalezisko to przesuwa czas i miejsce odkrycia tego typu koronki.
A teraz to na co chciałbym zwrócić szczególna uwagę
Panie panowie!! Oto saczek, konstrukcja w miarę widoczna.
A teraz moja wisienka na tym torcie,
podszewka z sukni, oryginał był z błękitnej wełny, jej resztki widać na zachowanej podszewce. I właśnie ta podszewka jest wisienką, warto zwrócić uwagę na okolice biustu w tej sukni. Myślę że nieźle dopełniało to kształtowanie biustu rozpoczętego przez "staniki", a przypadku nieco mniejszych gabarytów właścicielki mogło go w pełni zastąpić.
piątek, 7 września 2012
Licznik
Muszę się pochwalić, właśnie ostatnio przekroczyłam moje pierwsze 10 metrów. Ufarbowałam naturalnym barwnikami w sumie 11,5 metra tkanin i jedna filcową czapkę :D. Czapką pochwali się właściciel, jak ja skończy kształtować.
A tak z innej beczki, zbieram się do napisania o znaleziskach z zamku Leneberg, zbieram się jak pies do jeża, bo wszyscy praktycznie o tym pisali, ale chyba się wreszcie zbiorę, bo jest tam parę drobiazgów na które mało kto zwrócił uwagę a są ciekawe.
A tak z innej beczki, zbieram się do napisania o znaleziskach z zamku Leneberg, zbieram się jak pies do jeża, bo wszyscy praktycznie o tym pisali, ale chyba się wreszcie zbiorę, bo jest tam parę drobiazgów na które mało kto zwrócił uwagę a są ciekawe.
piątek, 24 sierpnia 2012
Welon potępienia
Inaczej się tego cholerstwa nie da nazwać. To był prawdziwy welon
potępienia, najpierw kłopot z jedwabiem, okazał się bardzo cienki i
trzeba było poszukać do niego nici. Przeskoczyłam to. Potem
kilka razy zaczynałam robić falbankę. A potem zrobiło się jeszcze
bardziej pod górkę jak widać na zdjęciu.
Trzeba było ratować dzieło. Wiec przejrzałam jeszcze raz co ma do powiedzenia o tych welonach autorka powyższego bloga (Frilled headwear). I załapałam gdzie popełniłam błąd, niestety skończyło się na rozmontowaniu welonu i skrojeniu powtórnie drugiego (pomyliłam się przy krojeniu i mam kolejny kawałek tkaniny w plecy). Efekt jest OK moim zdaniem. Wy oceńcie sami.
Na samym końcu nastąpił jeszcze drobny problem związany z apreturą tkacka w jedwabiu. Po wypraniu zrobił się miększy i falbanka się spłaszczyła, w lnianym który robiłam parę lat temu pomogło naparowanie żelazkiem, ale ktoś mi zaiwanił żelazko którego wtedy używałam, a moje obecne nie produkuje takich ładnych przydatnych kłębów pary, skończyło się na prasowaniu żelazkiem ustawionym na wełnę przez mokrą szmatkę falbanki wypchanej kawałkami tkaniny. Zadziałało co widać na zdjęciu.
ps. W ramach wyjaśnienia, bo ktoś się może zainteresować jak to jest że jeden welon zrobiłam i było dobrze a drugi już nie. Pierwszy z tych welonów miał falbankę tylko z przodu przy twarzy, nie miał jej na części opierającej się na plecach. Nie było na czym zarejestrować tego paskudnego efektu.
ps1. mimo wszystko nie polecam na tego typu welon jedwabiu
ps2. zapomniałam w tekście wspomnieć że pierwotnie falbanka była pojedyncza po przeróbce wyszła mi dwu warstwowa.
Błąd konstrukcyjny popełniłam z dwóch powodów, po pierwsze zwyczajnie nie pomyślałam że taka falbanka będzie się źle układała na plecach, bo normalne welony układają się dobrze. Po drugie nie przewidziałam jak sztywna jest falbanka z tego jedwabiu. W założeniu miał to być konkretny typ, ten oznaczony na zdjęciach poniżej czerwonym krzyżykiem. Zmiana założenia nie wchodziła w grę również dla tego że welon był za sztywny żeby ułożyć się ładnie, jak ten na ilustracjach zaznaczonych zielonym krzyżykiem, który wyraźnie oparty jest na półkolu, ale wykonano go z miększego materiału, niż mój jedwab. Podejrzewam również że nie jest to pełne półkole tylko lekka elipsa. (zdjęcie bezczelnie zaiwanione z Medieval Silkwork)
Na samym końcu nastąpił jeszcze drobny problem związany z apreturą tkacka w jedwabiu. Po wypraniu zrobił się miększy i falbanka się spłaszczyła, w lnianym który robiłam parę lat temu pomogło naparowanie żelazkiem, ale ktoś mi zaiwanił żelazko którego wtedy używałam, a moje obecne nie produkuje takich ładnych przydatnych kłębów pary, skończyło się na prasowaniu żelazkiem ustawionym na wełnę przez mokrą szmatkę falbanki wypchanej kawałkami tkaniny. Zadziałało co widać na zdjęciu.
ps. W ramach wyjaśnienia, bo ktoś się może zainteresować jak to jest że jeden welon zrobiłam i było dobrze a drugi już nie. Pierwszy z tych welonów miał falbankę tylko z przodu przy twarzy, nie miał jej na części opierającej się na plecach. Nie było na czym zarejestrować tego paskudnego efektu.
ps1. mimo wszystko nie polecam na tego typu welon jedwabiu
ps2. zapomniałam w tekście wspomnieć że pierwotnie falbanka była pojedyncza po przeróbce wyszła mi dwu warstwowa.
niedziela, 12 sierpnia 2012
Kołczan
Po latach strzelania ze szmacianymi kołczanami postanowiłem wreszcie uszyć kołczan z prawdziwego zdarzenia. Miał to być kołczan wschodni, wzorowany na kołczanie z Muzeum Czartoryskich:
http://www.muzeum.czartoryskich.pl/pl/node/10957

Wykrój znalazłem na atarn.org, wystarczło odrysować, wyciąć i szyć. Zszywając zorientowalem się, że wyciąłem koczan "na lewą stronę" - powinien być skierowany wylotem do tyłu, a jest do przodu. Na szczęście nie strzelamy konno, a Wiewiura uznała, że jej pasuje.
Szyłem woskowaną plecionką, wykorzystalem też nity kaletnicze i zrezygnowałem z ozdób, bo w zasadzie jest przeznaczony do strzelania cywilnie, nie jako rekonstrukcja.
http://www.muzeum.czartoryskich.pl/pl/node/10957

Wykrój znalazłem na atarn.org, wystarczło odrysować, wyciąć i szyć. Zszywając zorientowalem się, że wyciąłem koczan "na lewą stronę" - powinien być skierowany wylotem do tyłu, a jest do przodu. Na szczęście nie strzelamy konno, a Wiewiura uznała, że jej pasuje.
Szyłem woskowaną plecionką, wykorzystalem też nity kaletnicze i zrezygnowałem z ozdób, bo w zasadzie jest przeznaczony do strzelania cywilnie, nie jako rekonstrukcja.
czwartek, 31 maja 2012
Ksiażki to ZŁO
Poszliśmy sobie z Wiewiurą na spacer i wracając zajrzeliśmy do Matrasu - o, mają przecenę, zobaczmy co mają. No i wyszliśmy z książką - Ilkjæer Jørgen, "Illerup Ådal. Czarodziejskie zwierciadło archeologii."
Fascynująca historia gigantycznego stanowiska archeologicznego (15 tysięcy artefaktów) - wotum złożonego po bitwie z broni i wyposażenia pokonanych. III wiek naszej ery w Danii. Piękne zdjęcia i ciekawie napisana historia. Nie zdzierżyliśmy i nie doszliśmy nawet do domu: zatrzymaliśmy się na Plantach pod latarnią, żeby książkę przejrzeć. Przecenione książki są ZŁE!
Fascynująca historia gigantycznego stanowiska archeologicznego (15 tysięcy artefaktów) - wotum złożonego po bitwie z broni i wyposażenia pokonanych. III wiek naszej ery w Danii. Piękne zdjęcia i ciekawie napisana historia. Nie zdzierżyliśmy i nie doszliśmy nawet do domu: zatrzymaliśmy się na Plantach pod latarnią, żeby książkę przejrzeć. Przecenione książki są ZŁE!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







