Niestety nie ja dostałam, postanowiłam (a dokładnie postanowiłyśmy) tylko je komuś dać. A konkretnie uczestnikom Turnieju Miecza Długiego na tegorocznym Grunwaldzie. Upominki od pracowni otrzymają Damy z Loży Dam i wszyscy trzej zwycięzcy.
Loża Dam otrzyma ręcznie robione przez Ewelinę mydełka
w ślicznych ręcznie uszytych przez Marysię torebeczkach (ja tylko farbowałam na nie tkaninę i robiłam jedwabne sznureczki). Torebki będą miały różne kolory.
Kolejne kolory
Trzej zwycięzcy otrzymają wykonane w pełni historycznie lniane ręczniczki. Większych i młodszych braci tego maleństwa
Te ręczniczki tkwią jeszcze na krosnach wiec na razie zdjęć nie będzie. Jak zdejmę z krosien to pokaże zdjęcia.
ps. żeby zobaczyć mniej historyczne dzieła pracowni zajrzyj tutaj
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farbowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farbowanie. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 21 czerwca 2015
piątek, 5 września 2014
Kaptury
Dziś jeszcze handlowo, tym razem kaptury. Obiecuje że w najbliższym czasie będę publikować tylko narzekania. Ale dziś jeszcze będzie o rekonstrukcji dla pieniędzy.
Trzy z kapturków są szyte ręcznie, czwarty niebieski jest szyty maszynowo i wykończony ręcznie, również niebieski jest jedynym którego nie farbowałam naturalnie. Zacznijmy wiec od tego niebieskiego odstępcy, szyty maszynowo, z sukna blado błękitnego, z jaśniejsza podszewka, szyty na wzór kapturów z Biblii Maciejowskiego, typowo XIII wieczny. Zielony i czerwono brązowy to kaptury oparte na wykroju z "Medieval Garments Reconstructed", grobowiec 77 (numer muzealny D10606). Ten kaptur ma bardzo fikuśne wszycie ogonka, nie przyszywa się go do kaptura tylko wszywa w wycięcie, efekt taki daje się czasem dostrzec w ikonografii, poszukam może znajdę taki przykład. Ostatni czerwony kapturek z długim ogonkiem to damski otwarty, oparty na kapturze z Londynu i ikonografii ze względu na to że sukno było dosyć cienkie i z jednej warstwy wyglądałby jak szmata uszyty jest z dwu warstw wełny. Zielony kaptur farbowany jest liściem brzozowym, czerwony damski marzanną w niższej temperaturze, zaś brązowo czerwony marzanną gotowana
niebieski kaptur kosztuje 70 zł
kaptury z Herjolfsnes 140 zł za sztukę
kaptur damski 100 zł
Trzy z kapturków są szyte ręcznie, czwarty niebieski jest szyty maszynowo i wykończony ręcznie, również niebieski jest jedynym którego nie farbowałam naturalnie. Zacznijmy wiec od tego niebieskiego odstępcy, szyty maszynowo, z sukna blado błękitnego, z jaśniejsza podszewka, szyty na wzór kapturów z Biblii Maciejowskiego, typowo XIII wieczny. Zielony i czerwono brązowy to kaptury oparte na wykroju z "Medieval Garments Reconstructed", grobowiec 77 (numer muzealny D10606). Ten kaptur ma bardzo fikuśne wszycie ogonka, nie przyszywa się go do kaptura tylko wszywa w wycięcie, efekt taki daje się czasem dostrzec w ikonografii, poszukam może znajdę taki przykład. Ostatni czerwony kapturek z długim ogonkiem to damski otwarty, oparty na kapturze z Londynu i ikonografii ze względu na to że sukno było dosyć cienkie i z jednej warstwy wyglądałby jak szmata uszyty jest z dwu warstw wełny. Zielony kaptur farbowany jest liściem brzozowym, czerwony damski marzanną w niższej temperaturze, zaś brązowo czerwony marzanną gotowana
niebieski kaptur kosztuje 70 zł
kaptury z Herjolfsnes 140 zł za sztukę
kaptur damski 100 zł
piątek, 29 sierpnia 2014
Post połowicznie handlowy
Połowicznie bo nogawiczki są na sprzedaż.
Ale najpierw uwagi rekonstrukcyjne. Nogawiczki uszyte są zgodnie z wykrojem pochodzącym z książki "Medieval Garments Reconstructed", musiałam je tylko dopracować rozmiarowo bo oryginał, nogawice pochodzące z grobowca 88 (numer muzealny D10613) czyli te:
to pełne nogawice typu trzynastowiecznego wiązane do paska w gaciach i dodatkowo męskie. A ja potrzebowałam nogawiczek najwyżej do kolan i w damskim rozmiarze. Mimo iż właściciel tych nogawic specjalnie wielkiej stopy nie miał (w "Medieval Garments Reconstructed" przyjęto że najmniejszy rozmiar odzieży to rozmiar oryginału) to i tak były by na mnie za duże. Popracowałam więc nad wykrojem, i w trakcie dopasowywania podjęłam decyzję o jeszcze jednej zmianie w stosunku do oryginału. W oryginalnych nogawicach przód składa się z dwu części, ja ze względu na miejsce gdzie kończył się szew łączący te części (dokładnie między dużym palcem a resztą) zdecydowałam że zrobię tę część wykroju bez szwu. Tak też zrobiłam. Efekt wyszedł mi następujący
Nogawiczki są uszyte ręcznie z miękkiej dosyć cienkiej flaneli wełnianej, farbowanej łupinami orzecha włoskiego niestety suszonymi co dało stosunkowo blady kolor. W całej stopie szwy są odłożone i wykończone stebnówką żeby jak najmniej uciskały. Miałam je na nogach i muszę przyznać że przy tej grubości wełny dyskomfort związany z szwem przechodzącym przez podeszwę nie istnieje. A i jeszcze jedna rzecz wiążąca się z tym wykrojem, jest bardzo łatwy do dopasowania, sprawdzone na materiale ludzkim.
Nogawiczki pasują na osobę o rozmiarze stopy od 39 do 41, mają długość 60 cm a kosztują 140 zł.
ps.
Ilustracja powyżej pochodzi z "Medieval Garments Reconstructed" i przedstawia sposób rozłożenia wykroju nogawic na materiale, pozwala również pokazać jak wygląda w wykroju różnica pomiędzy przodem z dwóch kawałków i z jednego kawałka. Wyższy wykrój stopy pokazuje dwa kawałki z jakich składa się stopa oryginalnie, ten nieco niższy pokazuje jak będzie wyglądała jeśli wygląda złożymy po szwie (usuwając nadmiar na szycie)
Ale najpierw uwagi rekonstrukcyjne. Nogawiczki uszyte są zgodnie z wykrojem pochodzącym z książki "Medieval Garments Reconstructed", musiałam je tylko dopracować rozmiarowo bo oryginał, nogawice pochodzące z grobowca 88 (numer muzealny D10613) czyli te:
to pełne nogawice typu trzynastowiecznego wiązane do paska w gaciach i dodatkowo męskie. A ja potrzebowałam nogawiczek najwyżej do kolan i w damskim rozmiarze. Mimo iż właściciel tych nogawic specjalnie wielkiej stopy nie miał (w "Medieval Garments Reconstructed" przyjęto że najmniejszy rozmiar odzieży to rozmiar oryginału) to i tak były by na mnie za duże. Popracowałam więc nad wykrojem, i w trakcie dopasowywania podjęłam decyzję o jeszcze jednej zmianie w stosunku do oryginału. W oryginalnych nogawicach przód składa się z dwu części, ja ze względu na miejsce gdzie kończył się szew łączący te części (dokładnie między dużym palcem a resztą) zdecydowałam że zrobię tę część wykroju bez szwu. Tak też zrobiłam. Efekt wyszedł mi następujący
Nogawiczki są uszyte ręcznie z miękkiej dosyć cienkiej flaneli wełnianej, farbowanej łupinami orzecha włoskiego niestety suszonymi co dało stosunkowo blady kolor. W całej stopie szwy są odłożone i wykończone stebnówką żeby jak najmniej uciskały. Miałam je na nogach i muszę przyznać że przy tej grubości wełny dyskomfort związany z szwem przechodzącym przez podeszwę nie istnieje. A i jeszcze jedna rzecz wiążąca się z tym wykrojem, jest bardzo łatwy do dopasowania, sprawdzone na materiale ludzkim.
Nogawiczki pasują na osobę o rozmiarze stopy od 39 do 41, mają długość 60 cm a kosztują 140 zł.
ps.
Ilustracja powyżej pochodzi z "Medieval Garments Reconstructed" i przedstawia sposób rozłożenia wykroju nogawic na materiale, pozwala również pokazać jak wygląda w wykroju różnica pomiędzy przodem z dwóch kawałków i z jednego kawałka. Wyższy wykrój stopy pokazuje dwa kawałki z jakich składa się stopa oryginalnie, ten nieco niższy pokazuje jak będzie wyglądała jeśli wygląda złożymy po szwie (usuwając nadmiar na szycie)
sobota, 23 sierpnia 2014
Handlowo
Ano właśnie dziś będzie handlowo. Bo kilka rzeczy mamy na sprzedaż. Zacznę od
Do sprzedania mamy dwa bukłaki szyte z grubej skóry (wyprawa roślinna), uszczelniane i utwardzane woskiem. Bukłaki mają podwójny szew dla większej szczelności, korki lipowe ręcznie strugane. Pojemność 0,5 litra. Wymiary: 20x14,5x9 cena 80 zł za sztukę
Teraz dostępne na allegro!
Do tego 6 czapek, rekonstrukcji z egzemplarza z grobowca nr 83 z wykopalisk w Herjolfsnes (nr. muzealny D10610), oparte na wykroju w książce "Medieval Garments Reconstructed". Wszystkie szyte ręcznie i farbowane naturalnymi barwnikami.
Rozmiar 56, otok o wysokości 12 cm sztukowany z trzech części , denko z dwóch. Barwiona marzanną.
Rozmiar 58, otok o wysokości 11cm sztukowany z dwóch części, denko bez sztukowania. Barwione marzanną.Rozmiary 58 i 60, otok o wysokości 13 cm sztukowany z dwóch części, denko bez sztukowania. Barwione rdestem ptasim.
Rozmiar 56, otok wysokości 13 cm i denko z jednego kawałka. Barwione liściem brzozowym.
Rozmiar 62, otok wysokości 8 cm sztukowany z dwóch części. Barwione łupinami orzecha włoskiego.
Rozmiary to orientacyjny obwód głowy na jaki pasuje czapka.
Każda czapka 100 zł.
niedziela, 6 listopada 2011
Orzech
Pisałam jakiś czas temu ze zrobiłam test farbiarski z łupinami orzecha. Ciekawą cechą tego barwnika jest to że nie potrzebuje w ogóle zaprawy, "łapie" tkaniny (i nie tylko) bez ałunu. Daje ładne ciekawe brązowe zabarwienie. Można go używać na kilka sposobów, na zimno i na gorąco.
W próbkach użyłam proporcji mieszaniny farbującej pochodzących z książki pani Wery Tuszyńskiej "Farbowanie metodami naturalnymi"
1 to próbka farbowana na zimno, w wodzie do której dodałam rozdrobnione łupiny leżała 48 godzin.
2 -5 to próbki farbowane na gorąco. Gotowane z rozdrobnionymi łupinami różnią się czasem wyjmowania z kąpieli barwiącej. Drugą próbkę wyjęłam po pół godzinie i następne wyjmowałam po kolejnych (3 po godzinie ,4 po półtorej godziny, 5 po dwóch). Został mi jeszcze do wykonania test barwienia na zimno w roztworze wygotowanym z łupin, ale to poczeka sobie na przyszły rok.
W próbkach użyłam proporcji mieszaniny farbującej pochodzących z książki pani Wery Tuszyńskiej "Farbowanie metodami naturalnymi"1 to próbka farbowana na zimno, w wodzie do której dodałam rozdrobnione łupiny leżała 48 godzin.
2 -5 to próbki farbowane na gorąco. Gotowane z rozdrobnionymi łupinami różnią się czasem wyjmowania z kąpieli barwiącej. Drugą próbkę wyjęłam po pół godzinie i następne wyjmowałam po kolejnych (3 po godzinie ,4 po półtorej godziny, 5 po dwóch). Został mi jeszcze do wykonania test barwienia na zimno w roztworze wygotowanym z łupin, ale to poczeka sobie na przyszły rok.
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Test farbiarski
Ze względu na sierpień który jest doskonałym miesiącem do zbierania roślin farbiarskich postanowiłam przetestować liście brzozowe których jeszcze nie używałam. Barwnik jest łatwo dostępny choć ja zaliczam go do tych o mniejszej wydajności, potrzeba dwa razy tyle suchych liści niż tkaniny. Do przetestowania miałam dwa sposoby farbowania. Sposoby różnią się momentem bejcowania w pierwszym sposobie bejcuje się tkaninę przed farbowaniem płucze i suszy w drugim zaś bejca (czyli ałun) dodawany jest bezpośrednio do kąpieli barwiącej. Na poniższym zdjęciu widać również efekty użycia w obu typach suchych i świeżych liści oraz wpływ żelaza na barwę.
1 to barwienie jedno kąpielowe z użyciem świeżych liści
2 to barwienie jedno kąpielowe z użyciem suchych liści
3 to barwienie jedno kąpielowe z użyciem suchych liści i dodatkiem żelaza (oryginał jest nieco bardziej zielony niż zdjęcie)
4 to barwienie dwu kąpielowe na świeżych liściach
5 to barwienie dwu kąpielowe z użyciem suchych liści
6 to barwienie dwu kąpielowe z użyciem suchych liści i żelaza (ten kolor jest najbliższy khaki).
Kolory są ładne i widzę już ze żeby uzyskać fajna żółć lepiej zrobić barwienie jedno kąpielowe, zaś w przypadku zieleni użyty sposób zależy od pożądanego koloru. Kolory na zdjeciu są prawie takie w rzeczywistości, Nidhogg twierdzi ze chce 6 na nogawice.
1 to barwienie jedno kąpielowe z użyciem świeżych liści2 to barwienie jedno kąpielowe z użyciem suchych liści
3 to barwienie jedno kąpielowe z użyciem suchych liści i dodatkiem żelaza (oryginał jest nieco bardziej zielony niż zdjęcie)
4 to barwienie dwu kąpielowe na świeżych liściach
5 to barwienie dwu kąpielowe z użyciem suchych liści
6 to barwienie dwu kąpielowe z użyciem suchych liści i żelaza (ten kolor jest najbliższy khaki).
Kolory są ładne i widzę już ze żeby uzyskać fajna żółć lepiej zrobić barwienie jedno kąpielowe, zaś w przypadku zieleni użyty sposób zależy od pożądanego koloru. Kolory na zdjeciu są prawie takie w rzeczywistości, Nidhogg twierdzi ze chce 6 na nogawice.
środa, 30 grudnia 2009
Kabat Karola Śmiałego część 2
Farbowanie za nami. Wełenka sobie powoli wysycha. Cały dom cuchnie stęchłymi ziemniakami. Wszędzie piszą, jak to śmierdzi jak się farbuje w indygo, ale po sfermentowanym moczu nikt nie oczekuje niczego innego. A marzanna to zwykłe zielsko, a tez potrafi dać "czadu". Zostało jeszcze sprzątanie resztek marzanny, która jest wszędzie, kolejne płukanie wełny i bierzemy się za szycie. Zdjęcia ufarbowanej tkaniny będą jak wyschnie, a na razie szybki rzut okiem do kotła czarownicy.
wtorek, 29 grudnia 2009
Spóźniona relacja z Warsztatów
W tym roku uczestników warsztatów nie było zbyt wielu. Deszcz przegonił sporą ich część. Bo niestety październik w tym roku pokazał co potrafi. W nocy było zimno, w dzień padało. Z powodu deszczu zresztą nie odpaliliśmy wypału ceramiki, zabrakło nam jednej wiaty żeby rozłożyć ją dla osób które pilnowały by wypału. Za to mnie udało się farbowanie, a chłopaki odpalili wędzarnie. Fakt że troszkę przesadzili z ogniem i rybki za szybko pospadały, ale z użyciem rusztu udało się je uwędzić do końca. Nidhogg zrobił pokaz zgrzewania, jak sam stwierdził średnio udany, ale pręt się zgrzał. Potem pilnował kolejnego grotokuja, Kumisia.
Ja przy farbowaniu postanowiłam sprawdzić jak wyglądają farbowania jedno i dwu kąpielowe, i jaka jest wydajność jednej kąpieli barwiącej. Zeszłoroczne farbowania był wszystkie jedno kąpielowe, jedno było z dodatkowym składnikiem

Z zeszłego roku pochodzą kłębuszki
10 barwienie liść pokrzywy
11 barwienie kora dębową
7 barwienie rdest ptasi + żelazo
8 barwienie rdest ptasi
Z tego roku barwienia jedno kąpielowe to
1 marzanna czwarte barwienie gotowana
4 marzanna pierwsze barwienie nie gotowana
5 marzanna drugie barwienie nie gotowana (z nadmiarem barwnika)
6 łupiny z cebuli pierwsze barwienie
9 łupiny z cebuli drugie barwienie
Barwienia dwu kąpielowe
2 trzecie barwienie w marzannie następnie czwarte w cebuli
3 drugie barwienie w marzannie następnie trzecie barwienie w cebuli
Wiem podpisane to jest bez ładu i składu. Ale ułożyłam sobie kolorkami taki już ze mnie esteta.
Słowem końcowym, kłębek numer 12 to czysta wełna w kolorze z jakiego wszły wszytskie barwienia.
Ja przy farbowaniu postanowiłam sprawdzić jak wyglądają farbowania jedno i dwu kąpielowe, i jaka jest wydajność jednej kąpieli barwiącej. Zeszłoroczne farbowania był wszystkie jedno kąpielowe, jedno było z dodatkowym składnikiem

Z zeszłego roku pochodzą kłębuszki
10 barwienie liść pokrzywy
11 barwienie kora dębową
7 barwienie rdest ptasi + żelazo
8 barwienie rdest ptasi
Z tego roku barwienia jedno kąpielowe to
1 marzanna czwarte barwienie gotowana
4 marzanna pierwsze barwienie nie gotowana
5 marzanna drugie barwienie nie gotowana (z nadmiarem barwnika)
6 łupiny z cebuli pierwsze barwienie
9 łupiny z cebuli drugie barwienie
Barwienia dwu kąpielowe
2 trzecie barwienie w marzannie następnie czwarte w cebuli
3 drugie barwienie w marzannie następnie trzecie barwienie w cebuli
Wiem podpisane to jest bez ładu i składu. Ale ułożyłam sobie kolorkami taki już ze mnie esteta.
Słowem końcowym, kłębek numer 12 to czysta wełna w kolorze z jakiego wszły wszytskie barwienia.
Kabat Karola Śmiałego
Kabat (jacket) Karola Śmiałego, księcia Burgundii (1433-1477) to piękny, idealnie zachowany ciuch z drugiej połówki XV wieku. Jest uszyty z gładkiego, czerwonego jedwabiu. Charakterystyczne są rękawy - szerokie, plisowane bufy mieszczące bufki dubletu są nad łokciem z powrotem wplisowane w stosunkowo wąskie rękawy. Obrazu dopełnia stójka - jest integralną cześcią korpusu, de facto jest to podniesienie dekoltu. Dokładnie widać to dopiero na kolorowych zdjęciach na blogu Asteria in Europe.
Dodatkowe zdjęcie z Kunsthistorisches Museum w Wiedniu, przedstawiające tył kabatu:
Widać wmarszczone baskiny, plisowane bufki i ten nieszczęsny kołnierz.
Nasza rekonstrukcja - na zamówienie Grzypa - ma być skromniejszą wersją, bardziej mieszczańsko-żołnierską. Stąd zamiast jedwabiu będzie uszyta z sukna wełnianego, farbowanego marzanną. Takie przedsięwzięcie wymagało kupienia 50litrowego gara, farbowanie 3 metrów sukna to nie przelewki. Dalsze raporty w miarę postępów w pracy.
Dodatkowe zdjęcie z Kunsthistorisches Museum w Wiedniu, przedstawiające tył kabatu:
Widać wmarszczone baskiny, plisowane bufki i ten nieszczęsny kołnierz.Nasza rekonstrukcja - na zamówienie Grzypa - ma być skromniejszą wersją, bardziej mieszczańsko-żołnierską. Stąd zamiast jedwabiu będzie uszyta z sukna wełnianego, farbowanego marzanną. Takie przedsięwzięcie wymagało kupienia 50litrowego gara, farbowanie 3 metrów sukna to nie przelewki. Dalsze raporty w miarę postępów w pracy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





